Raz na jakiś czas pojawia się na rapowej scenie charakterystyczna, nietuzinkowa persona, która za sprawą swojej twórczości robi sporo zamieszania. Moim zdaniem, w 2014 roku, taką osobistością był reprezentant Olsztyna – Braddu, który wydając swój „Hottape” (ku mojej uciesze – w wersji fizycznej) przypomniał mi, jakie to uczucie, gdy słucha się jednej płyty przez długie tygodnie.

braddu rap

„Hottape” to przede wszystkim materiał surowy, bezpośredni. Bez owijania w bawełnę. Nie ubierający rzeczywistości w piękne słowa. Tematy poruszane na płycie i sposób ich przekazania to nie jest poezja wysokich lotów. Na szczęście. Kawałki, które można znaleźć na płycie pasują do wielu okazji – znajdziesz tu tracki emocjonalne, imprezowe, sprzyjające jamajskiemu relaksowi. Flow, które na polskiej scenie jest nie do podrobienia. Śmiem twierdzić, że bardziej amerykańskiej, bezczelnej, nawijki w naszym kraju nie ma nikt na scenie. Goście na płycie też niczego sobie – m.in. Red czy Tede.

Mimo, że krążek został wypuszczony rok temu to jeżeli jeszcze go nie przesłuchałeś, zalecam wygospodarowanie odrobiny czasu na zapoznanie się z materiałem. Warto. Bez dwóch zdań.

Rozpisywać się nie będę, bo tracki bronią się same. Zajawka kipi. Bezsprzecznie.

Czekając na kolejny projekt Braddu, polecam przesłuchać, na początek oczywiście, mi.in.:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany