W świetle dostępnych statystyk z ostatnich kilku lat dotyczących ilości energii elektrycznej produkowanej i oddawanej do sieci przez prosumentów sytuacja w Polsce wygląda co najmniej dobrze: w roku 2013 instalacji prosumenckich było w kraju tylko kilkadziesiąt, dziś są ich już ponad dwa tysiące. Ten zupełnie bezprecedensowy wzrost nie miałby z pewnością miejsca, gdyby nie daleko idące zmiany w przepisach prawnych regulujących produkcję prądu na własne potrzeby – największą rewolucją stała się oczywiście blokowana dotąd możliwość sprzedaży nadwyżek produkcji do ogólnej sieci. Czy jednak jest to na tyle opłacalne, by można było na tym zarobić realne pieniądze? Czy niemała przecież inwestycja w mikroinstalację prosumencką jest warta rozważenia?

prosument

Inwestycja na lata

Na pierwsze z postawionych wyżej pytań odpowiedź jest negatywna – przy obowiązujących obecnie cenach skupu energii elektrycznej jej nadprodukcja się po prostu nie opłaca na tyle, by stanowiła realne źródło stałego dochodu. Nie znaczy to jednak, że prosumenci tracą: niezależna od ogólnokrajowej sieci instalacja to po pierwsze wygoda, po drugie możliwość zapewnienia sobie całkowitej niezależności energetycznej, a po trzecie wymierna redukcja ilości emitowanego do atmosfery dwutlenku węgla.

zarowka-prosumentWbrew prognozom niektórych specjalistów ceny energii elektrycznej (te sprawdzisz tutaj) nie zwariowały po wprowadzeniu w życie ułatwień dla prosumentów, a istniejące wcześniej elektrownie wciąż pracują na tym samym poziomie wydajności. To oczywiście sytuacja bieżąca, bo jeśli założyć, że wspomniane wcześniej tempo wzrostu ilości mikroinstalacji utrzyma się, to niewykluczone, że w perspektywie najbliższych 10 lat cena energii elektrycznej dostarczanej przez obecnych potentatów na rynku będzie musiała spaść. To jednak wciąż kwestia relatywnie odległej przyszłości.

Jeśli natomiast chodzi o kwestię opłacalności inwestycji w instalację prosumencką, to w dłuższej perspektywie czasowej jest to bez dwóch zdań rozwiązanie dające wymierne korzyści. Owszem, wydatek jest niemały, ale jednorazowy (koszty konserwacji i eksploatacji są względnie niewysokie), a biorąc pod uwagę fakt, że bez żadnego problemu da się tak dobrać parametry instalacji, by zawsze wychodzić „na plus”, poniesione koszty dość prędko się zwrócą. Fortuny zarobić się na tym póki co nie da, ale realne oszczędności w skali roku dla przeciętnej kilkuosobowej rodziny mogą wynieść około kilku tysięcy złotych, co nie jest przecież kwotą małą i zdecydowanie warto o nią powiększyć każdy domowy budżet.

Jaka instalacja jest najlepsza?

Dla osiągnięcia możliwie najlepszego efektu przy maksymalnie zredukowanych nakładach na samą instalację należałoby połączyć kilka opcji naraz. Turbiny licznik energii elektrycznejwiatrowe są świetne, kiedy wieje wiatr, ale przecież nie wieje on w Polsce codziennie, a nawet jeśli jest, to nie zawsze ma wymaganą siłę. Tu z pomocą przychodzą ogniwa fotowoltaiczne, które zamiast wiatru wymagają słońca. Rzecz jasna i w tym przypadku nie możemy mieć stuprocentowej gwarancji, że zawsze zadziałają, ale kombinacja turbina-ogniwa PV jest w stanie zapewnić względną niezależność od ogólnej sieci. Jeśli do tych dwóch technologii dołożymy jeszcze możliwości oferowane przez geotermalne pompy ciepła, możemy uzyskać naprawdę imponujące wyniki, a licznik energii elektrycznej najprawdopodobniej będzie już tylko zbędnym gadżetem.

Trzeba oczywiście zakładać, że nawet obliczona „na zapas” mikroinstalacja uwzględniająca wszystkie ewentualne uwarunkowania lokalne może w określonych sytuacjach nie dostarczyć wystarczającej ilości energii do naszego domu. W takim przypadku można zastosować rozliczenie w systemie bilansowym, polegające na tym, że co pół roku obliczana jest różnica między ilością energii pobranej z sieci i oddanej do ogólnej sieci, a prosument płaci jedynie za różnicę.

Przyszłość zaczyna się dziś

Warto pamiętać, że trendy proekologiczne zaczynają powoli dominować w wielu dziedzinach życia i gospodarki i chociaż na chwilę obecną nadal nie do końca wiadomo, w jakim ostatecznie kształcie wejdzie w życie ustawa o odnawialnych źródłach energii (pod koniec grudnia 2015 przesunięto datę jej wejścia w życie na 1 lipca 2016), to i tak produkcja energii elektrycznej na własne potrzeby jest bardzo dobrym pomysłem. Nie tylko dlatego, że w znaczący sposób pozwala zredukować wysokość opłat za prąd, ale także ze względu na pozytywny wpływ na środowisko naturalne. W kontekście powyższych rozważań odpowiedź na postawione w tytule pytanie jest zatem twierdząca – opłaca się zostać prosumentem, choć zdecydowanie nie jest to sposób na zarobienie dużych pieniędzy.

trendy proekologiczne

2 komentarze

  1. Mario

    Ja używam solarów od 5 lat, a założyłem je bo było dofinansowanie z gminy. Tak czy siak – polecam każdemu, bo rachunki stały się o wiele niższe!

    Odpowiedz
    • Artur
      Artur

      Mario, prowadzisz może jakieś dokładne wyliczenia odnośnie różnicy w rachunkach po zastosowaniu paneli?

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany