Zadbane stopy stanowią nie tylko kwestię estetyki, ale i ogólnego komfortu. Współcześnie na zabiegi pielęgnacyjne decydują się zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Nic dziwnego, że oferta na rynku kosmetycznym ulega stałemu poszerzaniu. Jedną z propozycji jest fish pedicure. Na czym polega? Zdecydowanie warto się przekonać, bo to dość kontrowersyjna i kuriozalna metoda dbania o urodę.

Fish pedicure to specyficzna technika – jak sama nazwa wskazuje, polega na „zastosowaniu” maleńkich rybek. Pochodzą one z gatunku Garra Ruffa i są hodowane specjalnie co celów kosmetycznych. Zabieg przedstawia się następująco: stopy klientki (bądź klienta) umieszczane są niewielkiej wannie z wodą wypełnionej stadem rybek na około 15 do 30 minut. Rybki usuwają martwy naskórek niezwykle skutecznie, zarówno u osób zdrowych, jak i cierpiących na potrzeby skórne. Procedura nie jest ani trochę bolesna, może jednak powodować delikatne uczucie łaskotania. Obumarły naskórek, modzele czy odciski znikają już po pierwszej wizycie w salonie kosmetycznym. Poza usuwaniem naskórka fish pedicure przynosi również inne korzyści. Należą do nich m.in. stymulacja krążenia skórnego, poprawa stanu ogólnego stóp, a także redukowanie pęknięć często obecnych np. na piętach czy poduszkach stóp. Prócz tego zabieg jest relaksujący. Nie powinien także powodować protestów środowisk ekologicznych, jest bowiem dla rybek całkowicie bezpieczny.

Do tego rodzaju zabiegów kosmetycznych wykorzystuje się małe złote rybki, które pochodzą z Syrii, Jordanii oraz Turcji i są tam wykorzystywane już od stuleci. Lecznicze procedury noszą nazwę ichtioterapii. W świecie zachodnim pierwszy fish pedicure wykonano w roku 2008 w Stanach Zjednoczonych. Stamtąd metoda przedostała się do krajów europejskich. Do pewnego momentu zachwalano procedurę jako bezpieczną oraz higieniczną. Owszem, byłaby ona taka w idealnych warunkach, niemniej jednak z czasem okazało się, że wykorzystanie rybek może generować infekcje – w tym zakażenia wirusem zapalenia wątroby typu C oraz wirusem HIV. Dzieje się tak m.in. dlatego, iż niektóre salony kosmetyczne stosują zamiennik rybek Garra Rufa, tańsze w hodowli rybki Chin Chin.fish pedicure Różnica jest tutaj zasadnicza, ponieważ w przeciwieństwie do pozbawionych uzębienia Garra Rufa drugi gatunek rybek może pozostawiać na skórze ślady ukąszeń.

Szczególną ostrożność powinny wykazać osoby z osłabioną odpornością, w ich wypadku ryzyko zakażenia jest bowiem znacznie wyższe. Dotyczy to zwłaszcza chorych na łuszczycę, diabetyków, oraz cierpiących na schorzenia autoimmunologiczne. W związku z tym niezwykle istotny jest dobór odpowiedniego salonu, o którym wiemy że niezwykle uważnie przestrzega zasad septyczności. Po każdym zabiegu woda w akwarium musi być zmieniana, natomiast klienci powinni być kontrolowani pod kątem ewentualnych skaleczeń tudzież chorób zakaźnych skóry. Specjaliści zauważają również, iż mimo, że rybki wręcz w ekspresowym tempie oczyszczają skórę z warstw martwego nabłonka, to mogą być w przyszłości źródłem egzemy, trądziku czy innych problemów dermatologicznych.

Warto mądrze wybrać salon oferujący tego typu usługę. Zwłaszcza, że ceny, nawet w renomowanych ośrodkach nie są wygórowane i zamykają się już w około 30 – 50 złotych za półgodzinną sesję z rybkami. Warto przy tym pamiętać, by regularnie powtarzać procedurę, bowiem wówczas daje ona najlepsze rezultaty w dbaniu o kondycję skóry stóp.

6 komentarzy

  1. Marcieszka

    Ja nie próbowałam, ale nie widziałabym w tym problemu. Zresztą, to jest metoda, która przypomina mi to, co już mamy w naturze np. między rekinem a podnawką czy nosorożcem i bąkojadem – taka współpraca między człowiekiem i zwierzęciem. Brzmi to fajnie.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany