Wielkie katastrofy na morzu czy też w powietrzu to nie tylko tragedie konkretnych osób, ale też wydarzenia, które mają swoje miejsce w historii powszechnej. Nie inaczej jest w przypadku włoskiego statku pasażerskiego Andrea Doria, znanego głównie z tego, że brał on udział w jednej z pierwszych kolizji, o której obie strony miały informacje z radaru. Dnia 25 lipca 1956 roku transatlantyk zderzył się ze statkiem Stockholm (jak sama nazwa wskazuje, szwedzkim). Co warto wiedzieć na temat tego monumentalnego projektu oraz samej katastrofy?

Statek Andrea Doria swoją nazwą miał uhonorować włoskiego dowódcę floty z przełomu XV i XVI wieku. Transatlantyk został zbudowany wg. projektu „szkoły włoskiej” w 1953 roku. Jego konstrukcję oraz wyposażenie wyróżniała wyjątkowa funkcjonalność i estetyka. Wewnątrz liniowca znajdowały się m.in. bary, kawiarnie, sale do gry, palarnie. Na pokładzie pyszniły się także trzy baseny – wzbogacone wizualnie o „plaże” oraz telefony umożliwiające łączność z lądowymi jednostkami. Statek miał wszelkie predyspozycje, by funkcjonować jako luksusowy liniowiec. Niestety, jego kariera nie trwała długo.

Katastrofa i jej konsekwencje

Dnia 25 lipca 1956, niespełna 3 lata po zbudowaniu i wodowaniu, i odbyciu 101 rejsów, transatlantyk uczestniczył w katastrofie. Mimo, iż nawigatorzy każdego ze statków, a więc Andrea Doria oraz Stockholm, dysponowali sprawnymi ekranami radarów oraz widzieli się wzajemnie doszło do zderzenia. Szwedzki statek wbił się dziobem w kadłub. W wyniku tego zginęło kilkadziesiąt osób (więcej, bo ponad 50 po stronie włoskiej), a statek zatonął w kilkanaście godzin. Obecnie jest on swego rodzaju atrakcją dla płetwonurków, znajduje się na głębokości około 70 metrów w okolicach Nantucket (położonej u wybrzeży stanu Massachusetts).

Andrea Doria

Po katastrofie rozbitków z Andrea Doria w liczbie ponad 1600 udało się uratować. Duża w tym zasługa sprawnie przeprowadzonej ewakuacji, ale też pomocy z zewnątrz. W akcji ratunkowej brały udział m.in. statek pasażerki Ile de France. Co jednak z drugim uczestnikiem kolizji? Stockholm miał na tyle szczęścia, że mimo poważnego uszkodzenia dzioba dotarł do wybrzeży Nowego Jorku. Obecnie także jest eksploatowany – jako statek wycieczkowy, pływa pod nazwą Astoria, i jest najstarszym statkiem wycieczkowym świata. Rzecz jasna dokonano modernizacji wnętrza, w którym znajdują się obecnie nie tylko bary i restauracje, ale także kasyno, dyskoteka, a nawet teatr.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany